15 września Ostoja Pamięci rozpocznie dziesiąty rok swojej działalności. Trudno mi dziś uwierzyć, że od pierwszych poszukiwań minęło już dziewięć lat. To dobry moment, aby spojrzeć na zgromadzony przez ten czas materiał z nieco innej perspektywy. Powstawał nazwisko po nazwisku, dokument po dokumencie i cmentarz po cmentarzu. Każdy nowy wpis oznaczał konkretnego człowieka i próbę ustalenia miejsca jego pochówku.
Wszystko zaczęło się od jednego niewielkiego cmentarza w lesie i pytań, na które nie znałem wtedy odpowiedzi. Z czasem pojedyncze dokumenty zaczęły prowadzić do kolejnych nazwisk, miejsc pracy, szpitali, miejscowości i cmentarzy. Jedno ustalenie bardzo często otwierało drogę do następnego.
Z pojedynczych miejsc zaczęła powstawać mapa.
A mapa zaczęła opowiadać historię.
Dopiero spojrzenie na zgromadzone informacje jako na całość pokazuje skalę rozproszenia polskich miejsc pochówku. Groby te nie znajdują się wyłącznie na dużych cmentarzach wojennych czy w znanych miejscach pamięci. Są także na zwykłych cmentarzach miejskich i wiejskich, w małych miejscowościach i na obrzeżach większych miast.
W jednej miejscowości znajdują się duże kwatery, w innej kilka grobów, a czasem pozostał tylko pojedynczy grób albo informacja zachowana w dokumentach. Dopiero połączenie tych miejsc pozwala zobaczyć zjawisko, które określam jako pamięć rozproszoną.
Mapa nie jest zamkniętym wykazem wszystkich polskich pochówków w Badenii-Wirtembergii. Pokazuje obecny stan dokumentacji. Brak zaznaczonego miejsca nie oznacza, że nie było tam polskiej ofiary. Część grobów mogła zostać zlikwidowana lub przeniesiona, a ślady innych mogą nadal czekać na odnalezienie w dokumentach.
Po dziewięciu latach coraz wyraźniej widzę, że zgromadzona baza nie jest jedynie zbiorem nazwisk. Zestawienie tysięcy pojedynczych historii pozwala dostrzec skupiska pochówków, związki pomiędzy miejscami oraz skalę zjawiska, której nie widać, kiedy patrzymy wyłącznie na pojedynczy grób.
Ta zmiana perspektywy stała się również jednym z powodów powstania przygotowywanej książki „Wojna była również tutaj. Refleksje nad polskimi grobami w Niemczech”. Nie ma być ona katalogiem Ostoi Pamięci, lecz próbą pokazania tego, co lata pracy z dokumentami, grobami i lokalnymi historiami mówią o wojnie, pamięci i powojennych losach tych miejsc.
Za każdym punktem na tej mapie znajduje się miejsce. Za miejscem — nazwiska. A za każdym nazwiskiem człowiek.
Rozproszeni – bo ich groby znajdują się w setkach miejsc.
Już nie zapomniani – bo każde odnalezione nazwisko i każde ponownie wskazane miejsce pochówku przywraca człowieka pamięci.
U progu dziesiątego roku pracy właśnie to pozostaje dla mnie najważniejszym sensem Ostoi Pamięci.